RSS

Odpocznę.

Dwa tygodnie wolnego od szkolnych zajęć. Czas start.
Nareszcie. Nie miałem nawet pojęcia, że aż tak bardzo na to czekałem. Tyle planów, tyle możliwości…

A prawdopodobnie nie zrobię nic konstruktywnego. Może poza wyjazdem do Wrocławia, który planujemy z Ewą. Czekam jeszcze na odpowiedź w sprawie noclegów i dostępnych osób niezbędnych do prawidłowego działania planu. Ale to się zobaczy.

Póki co, siedzę spokojnie z kubkiem kawy w ręku i staram się przypomnieć sobie resztę swoich planów. A jeśli się to nie uda, trudno. Przynajmniej odpocznę trochę.
Tak. Odpocznę na pewno.

PS. Na blogu pojawił się link (zaraz obok tego przenoszącego na fanpage bloga na facebooku), dzięki któremu można dostać się na mój profil na twitterze. Nie wiem czy warto, ale zachęcam.

 
Leave a comment

Posted by w dniu 27 Styczeń 2012 in wklejki

 

Czas na fikcyjne przygody

Powoli dochodzę do siebie, jeśli jeszcze kogoś to interesuje.
Powoli, bo sam sobie wiele rzeczy mam do przetłumaczenia.
Wracam, a droga moja usłana jest książkami, filmami i spokojnymi chwilami spędzonymi bez biegania za wszystkim.

Potrzeba mi chwil takich właśnie – spokojnych, bez pośpiechu. Żebym mógł za wszystkim nadążać. Dostałem chyba jakiejś psychicznej zadyszki, a źle się czuję w tym stanie i muszę przystanąć na chwilę.
Zatrzymać się i znów móc popatrzeć na wszystko z boku. Tak, jak chyba najbardziej lubię. Niech się dzieje dookoła co chce. Byle mnie to nie wciągało do środka. Chwilowo mam dość wrażeń.

Czas usiąść pod kocem i zacząć przeżywać przygody innych bohaterów. Co z tego, że fikcyjnych.

 
3 Comments

Posted by w dniu 16 Styczeń 2012 in wklejki

 

Chaotycznie. Nostalgicznie.

Za oknem pada pierwszy poważny śnieg tej zimy. Dwa dni temu była pierwsza w moim życiu śnieżna burza. W głowie wciąż mam przesuwające się obrazy, które przypominają mi dziadka Janka.
Być może nie powinienem tak o nim pisać. Ale inaczej już nie umiem. Dwa ostatnie miesiące, przez które jeździłem do niego do Zgierza, pozwoliły mi tak o nim myśleć. Teraz… Teraz nie będzie już potrzeby tam jeździć. Dziadek Janek odpoczywa teraz w odległości kilkunastu minut piechotą od mojego domu. Pewnie tylko narzeka, że nie ma tam telewizji. A może ma?
Każdy pogrzeb boli mnie coraz bardziej. Każdy pogrzeb to takie wyrwanie cząstki mnie, tworzenie luk, które mogę wypełniać już tylko wspomnieniami. Cieszę się, że wspomnienia mam dobre.

Wczoraj okazało się, że moja rodzina powiększyła się o kilkanaście osób. Nie dosłownie, bo prędzej powiedzieć by można, że to Ewy rodzina powiększyła się o mnie. Też nie dosłownie. Jeszcze nie ten etap, z podkreśleniem na „jeszcze”.
Prawdopodobnie nikt z tych osób tego nie przeczyta… Mimo to chciałbym im podziękować. Właśnie za to, że są jacy są i za to, że odnoszą się do mnie z taką sympatią. Odwzajemnioną, kto wie czy nie nawet dwukrotnie mocniej.

Po prostu dziękuję.
Wszystkim tym, którzy w jakikolwiek sposób mnie lubią. Szanują takim, jakim jestem.
To chyba właśnie dzięki Wam jestem tym, kim jestem i jestem takim, jakim jestem.

 
Leave a comment

Posted by w dniu 15 Styczeń 2012 in wklejki

 

Mam rację

Patrzę na ciebie
Przez doświadczenie wieków
oczami które widziały
Jak umierają słońca

Jesteś tylko pyłem
Na moim płaszczu
Nie jesteś tym
Za co się uważasz

Masz prawo mnie nienawidzić
Masz prawo do mnie krzyczeć
Masz prawo się nie zgadzać
Ale mnie to nie obchodzi

Jestem tym
Który ma rację
Jedynym tym
Z którym musisz się liczyć

 
5 Comments

Posted by w dniu 9 Styczeń 2012 in Aniołów Zastępy

 

Noworocznie z postanowieniem

Pojechałem, przeżyłem, wróciłem. Z szarej rzeczywistości przez sylwestrowe szaleństwo z powrotem do realiów okraszonych szarością.

Emocjonująca impreza, niestety skończyła się wraz z nadejściem poranka. Jak zwykle cieszę się z faktu, że kiedy ktoś montował moje ciało, uodpornił mnie na wszelkie ilości napojów wysokoprocentowych. Chociaż nie, inaczej.
Załóżmy, że jest jakiś stwórca. Kreator. Albo przewijający się już kiedyś – Kowal Stwórca. Tego się trzymajmy. Ten Kowal Stwórca stworzył kiedyś Kowala (niby na swoje podobieństwo). I w trakcie tego montowania coś musiało go na chwilę odciągnąć od pracy, gdyż zapomniał zainstalować mi aplikację odpowiadającą za aktywowanie kaca. Albo aplikacja jest starej daty lub na włoskiej licencji. Dlaczego włoskiej? Bo tylko włoski napój o wyższej zawartości wesołych procentów jest w stanie, zaaplikowany w większej ilości, uruchomić wspomniane oprogramowanie. Także, drogi Kowalu Stwórco, dzięki ci za to niedopatrzenie. Inaczej zapewne nie byłbym w stanie napisać pojedynczego zdania przez najbliższy tydzień.

Nie pisałem nic wczoraj – miałem w planach, ale jakoś nie wyszło. Musiałem trochę odpocząć. Mimo wszystko za mało snu nie służy mojemu organizmowi. Poza tym… Niewielu smiałków by się znalazło, którzy byliby w stanie przeczytać to wczorajszego dnia.

Z uwagi na to, że mamy nowy rok, wypadałoby złożyć wam życzenia i opisać moje noworoczne postanowienia.
Ale nie ma tak dobrze – nie pożyczę wam wszystkiego dobrego i samych sukcesów. Pieniędzy też wam nie pożyczę. Tak właśnie postanowiłem.

 
6 Comments

Posted by w dniu 2 Styczeń 2012 in wklejki

 

Bez żalu spowiedź

Niczego nie żałuję
Wszystko co zrobiłem
Zrobiłbym raz jeszcze
Gdyby ktoś mi pozwolił

Zrobiłem wiele złego
Ale w celu większego dobra
Nikt mnie przecież nie pytał
Jaka będzie cena

Nie mogę żałować
Żadnych swych decyzji
To one sprawiły
Że jestem tym kim jestem

A z tego właśnie
Dumny jestem najbardziej
Cokolwiek ktokolwiek
Mówiłby o mnie

Tak więc ojczulku
Nie, nie żałuję
Jestem grzesznikiem
I jestem z tego dumny

 
Leave a comment

Posted by w dniu 27 Grudzień 2011 in Wiersze

 

Westchnienie poświąteczne

Ta wklejka zaczyna się od dźwięku, jaki wydostaje się z człowieka, gdy wypuszcza powietrze z płuc. Można nazwać to westchnieniem. Można więc chyba powiedzieć, że to co wydobywa się ze mnie, to westchnienie.

Jest ciężko, bo niezależnie w którą stronę się nie obrócę, wszędzie widzę schody w górę. A nawet kiedy wylewam z siebie siódme poty, wspinając się po nich, mam wrażenie, że spadam coraz niżej.
Irytujące metafory, a mam ich jeszcze więcej przed sobą i w sobie.
Jest jeszcze nadzieja, z tym że gdzieś się schowała (i to nawet bardzo dobrze się schowała). Obecnie pracuję nad tym, żeby ją odnaleźć i sprawić, by stała się nieco bardziej rzeczywista niż jest teraz.
W tym celu jutro jadę do Sieradza. Myślami staram się przyciągać wszystko co pozytywne, żeby taki pseudo-plan się powiódł.
Na całe szczęście, nawet jeśli się nie powiedzie, świat nie powinien się skończyć. Oczywiście, skończy się, ale kiedyś, nie jutro. No dobra – sami oceńcie, czy jest się z czego cieszyć, żeby nikt mi potem nie mówił, że narzucam mu mój własny pogląd na cokolwiek.

Celowo też nie składałem Wam życzeń na święta, które już minęły.
Będę życzyć Wam teraz wszystkiego dobrego – płaskiego brzucha, ujemnej frekwencji kilogramów na wskaźniku wagi, dobrego samopoczucia, zdrowia i pieniędzy. Szczęścia nie życzę. Podobno na to trzeba sobie zapracować.
Z drugiej strony, podobno też pierwszy milion trzeba ukraść.

 
Leave a comment

Posted by w dniu 26 Grudzień 2011 in wklejki

 

Uśmiechnij się

Uśmiechnij się
Udowodnij że umiesz
Że chcesz
Że potrafisz

Rozświetl swoją duszę
Niech radość
Krzyczy z niej
Prosto w dusze ludzi

Najgorszy gniew
Najgorszy ból
Największy strach
Załagodzić możesz

Uśmiechnij się
Po prostu
Na dzień dobry
Do siebie

Uśmiechnij się
W odpowiedzi
Na dzień dobry
Na dzień zły

Uśmiechnij się
Nie masz nawet pojęcia
Co i kogo możesz
W ten sposób uratować

 
7 Comments

Posted by w dniu 21 Grudzień 2011 in Wiersze

 

Rytuał Wielkiego Resetu.

Pierwsze echa przedłużającego się remontu już za mną. Projekt, czyli część praktyczna próbnego testu zawodowego niezaliczona. Nawet to, że test napisałem praktycznie najlepiej w grupie, jakoś nie poprawia mi humoru.
No trudno, następnym razem będzie lepiej. Na pewno, w końcu inaczej być nie może. Przyłożę się do nauki, więcej czasu będę poświęcać na projekty, testy, analizę chorób…

Tak, jasne. Na pewno.

Podobno wigilia za tydzień. Nie wiem, nie znam się, zarobiony jestem. Padam na twarz i właśnie wtedy wpadam na najlepsze pomysły, które nie pozwalają mi zasnąć. I rano jestem niewyspany jeszcze bardziej.

Ale to nic. Sobotni wieczór minie w błogiej atmosferze resetu. Wielkiego Resetu, czyli rytuału odprawianego pod koniec okresu zaliczeń. Niezbędnymi artefaktami jest schłodzona zupa przyrządzona z chmielu oraz różne postaci Napoju Zapomnienia. Sam rytuał jest ogólnie całkiem prosty. Wystarczy zebrać kilka osób w jednym miejscu i dostarczyć im owe artefakty. Wielki Reset odbywa się wówczas niemal samoistnie.
I oby to mi pomogło.

Jeśli nie, to ostatnią mą nadzieją będzie tygodniowy odpoczynek w domu. A najlepiej i jedno i drugie.

 
Leave a comment

Posted by w dniu 16 Grudzień 2011 in wklejki

 

Wracam do swojego małego Circle of Life

Jest pewien progres. Mam nadzieję, że nie wykraczę teraz niczego, ale powoli w moim codziennym życiu zaczynają pojawiać się Plany. Nieśmiało wyglądają zza zakrętów, kilka takich małych rzuciło mi się w oczy.

Za chwilę skończy się niedziela, a ja nie wiem nawet, kiedy ten weekend zdążył się zdarzyć. Miałem chyba za mało wolnego czasu między kolejnymi ważnymi sprawami do załatwienia, żeby zauważyć mijający mnie czas. No cóż. Zdarza się i tak czasem.

Po raz pierwszy chyba mam tak ważną  zawodową misję do wypełnienia. W miarę możliwości, jak najczęściej, jeżdżę do zgierskiego szpitala, żeby postawić na nogi jednego sympatycznego pana. Miło jest widzieć, że to co robię, a przynajmniej staram się robic, przynosi efekty. To takie… budujące.
A poza tym… Życie. Szkoła, dom, dom szkoła… Taki mój prywatny Circle of Life’ (każdego dnia rano nawet podobnie krzyczę, coś jak na początku tego utworu). Ale staram się nie narzekać.
Zawsze mogło być gorzej.

A tu cieszyć się trzeba! I odliczać do świąt. Bo to bardzo ważne święto, które daje nam ponad tydzień wolnego. Więc szacun, moi drodzy.

 
1 Comment

Posted by w dniu 11 Grudzień 2011 in wklejki

 
 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.